Mecz Miedzi z Resovią był wyjątkowy pod kilkoma względami. Zaczniemy od strony kibicowskiej. I to od tej bardzo przykrej zarówno dla kibiców Miedzi jak i rodziny zmarłego kolegi po szalu. Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem pożegnaliśmy naszego brata ,,Filipka”. Mnóstwo ludzi na pogrzebie w tym delegacje kibiców z Wrocławia, Bielsko Białej, Żar, Jeleniej Góry czy choćby z Rzeszowa. Mnóstwo rac i chwile refleksji. Oczywiście nie można było zapomnieć o tej jak by nie było przykrej…
,,Nie umiera ten kto trwa w pamięci żywych”








