Motyw ciemny Motyw jasny

Charakter pokazany na włoskiej ziemi!

Zapraszamy, na krótką relację z wyjazdowego spotkania w europejskich pucharach.

ACF Fiorentina – Jagiellonia Białystok
rozgrywki: Liga Konferencji
data: 26.02.2026 godz. 18.45
stadion: Stadio Artemio Franchi
widzów: 9 431

Kolejny rok i kolejny ciekawy rywal w europejskich pucharach. Pierwszy mecz nie poszedł po naszej myśli ale od czego są marzenia i wiara w swoja drużynę? Z taką myślą wsiedliśmy na pokład samolotu do Włoszech. Kraj słynący z makaronu i dobrej pizzy przywitał nas słońcem i temperaturą w granicy 20 stopni. Miło było się pozytywnie zaskoczyć i poczuć trochę słońca, gdy u nas jeszcze leżał śnieg, a temperatura była grubo poniżej zera.

Do Florencji kibice Jagiellonii wybrali się każdy na własną rękę, część podróżowała samolotem, część wybrała podróż busami. Zbiórka została zaplanowana na Placu Piazza della Indipendenza, po godz. 16 ruszyliśmy w drogę na stadion. Wejście na obiekt przebiegało mozolnie z racji, aż 3 kontroli. Jednak wszyscy zdążyli wejść na sektor przed pierwszym gwizdkiem. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że stadion nie należy do tych nowoczesnych, ma swój klimat – młyn gospodarzy obok sektora gości to coś niespotykanego u nas. Zainteresowanie wyjazdem było ogromne, ponieważ już po pierwszym dniu wykorzystano 1000 biletów na sektor gości. 200 osób zasiadło na trybunie VIP.

Na wejście piłkarzy z sektora gości kibice skandowali „BKS! BKS! BKS!”, a później „Jaga my wierzymy”. W sektorze gości powieszone zostało 5 flag, a sektor wyglądał naprawdę bardzo dobrze. Na rozpoczęcie spotkania odśpiewaliśmy hymn Polski Mazurka Dąbrowskiego.

Pierwsza połowa.

Pierwsze minuty spotkania to badanie się z dwóch stron, jedni jak i drudzy stworzyli sobie sytuacje bramkowe jednak bez efektu. W 23 minucie spotkania na prowadzenie wyprowadził nas Barłomiej Mazurek, rozbudziło w nas to trochę apetyt na to, że może coś uda się ugrać tego wieczoru. Jeszcze bardziej apetyt urósł kiedy przed przerwą po raz kolejny Bartek Mazurek trafił do siatki rywali.

Przerwa.

Na sektorze masa rozmów, że jeszcze jedna bramka i dogrywka. Część osób mówi, że ma pociąg do Rzymu i jak nie zdąży to w domu będzie nie ciekawe… 🙂

Druga połowa. 

Jeszcze na dobre nie zaczęła się druga część gry, a już sektor eksplodował z radości. Po raz trzeci do bramki rywali trafił Bartosz Mazurek. 19-latek popisał się hat-trickiem na stadionie Fiorentiny. Szał i łapanie każdej chwili z tego spotkania! Trybuny żyły chwilą, cały sektor bez koszulek i głośny śpiew „Bramkę strzel, bramkę strzel BKS – bo ta bramka nam awans przyniesie”. Niestety w regulaminowym czasie gry już nie padły gole i czekała nas dogrywka.

Dogrywka. 

Niestety w 107 minucie spotkania gospodarze strzelili bramkę 1:3, a 7 minut później podwyższyli prowadzenie. Udało się jeszcze w końcówce spotkania strzelić bramkę, która dała jeszcze cień szansy na rzuty karne. Niestety, aż tak pięknie się nie stało i odpadamy z pucharów.

Podsumowując. To była kolejna piękna przygoda w europejskich pucharach, która zapiszę się na pewno na długo w pamięci kibiców, którzy byli na stadionie. To właśnie dla takich chwil człowiek jeździć za swoim klubem, dopinguje i poświęca temu masę czasu. Wraca do domu z dumą z tej drużyny, że stanęła do walki i pokazali ten Jagielloński charakter. Może i odpadamy z pucharów ale jesteśmy cholernie dumni z piłkarzy jak się zaprezentowali we Włoszech.

 

 

Zapisz się do newslettera!

Klikając przycisk „Subskrybuj”, potwierdzasz, że zapoznałeś się i zgadzasz się z zasadami Polityka prywatności
Przejdź do treści