Na meczu z Wikielcem wystawiamy najmniejszy w tej rundzie, 100-osobowy młyn z dużą flagą „Torfiorze 1977”. Przyszli ci, dla których problemem nie jest ani kiepska gra drużyny, ani fatalna pogoda, jaka panowała tego dnia – prawdziwi kibice. Jak często bywa przy takich okazjach – doping był całkiem dobry, jak na taką liczbę. Ci co byli, nie mieli problemu zdzierać gardła i tak to powinno wyglądać. Popisy na murawie ciężko się oglądało i cudem urwaliśmy tego dnia punkt, ale to nie ma, a przynajmniej nie powinno, mieć dla nas większego znaczenia.
Za tydzień kolejny, ważniejszy test fanatyzmu – wszyscy do Łodzi!









