Wczorajszy dzień upłynął nam pod znakiem aż dwóch meczów pucharowych. Pierwsza drużyna GKS-u wylosowała pobliską Wolę Krzysztoporską na wyjeździe, natomiast Akademia GKS miała gościć ciekawego rywala – RKS Radomsko. Obydwa mecze odbyły się o tej samej porze, wyjątkowo ciężko było więc oba zaliczyć, ale spróbowaliśmy podołać zadaniu.
Mecz rezerw z Radomskiem został rozegrany na bocznym boisku za Halą Sportową, pod znakiem zapytania stał więc udział kibiców gości. Dzień przed meczem kibice RKS-u poinformowali nas telefonicznie, że bełchatowska policja robi im problemy i zapowiada, że ich nie wpuści. Zaproponowaliśmy więc, że wprowadzimy ich na mecz i poinformujemy nasz klub o tym, aby udostępnił im odpowiedni sektor.
To się udało w 100% – kilkudziesięcioosobowa grupa przyjezdnych busem i autami dotarła do Brunatnej Stolicy i spokojnie zasiadła na trybunce, wprowadzona przez nas. Zgodnie z ustaleniami obyło się tego dnia bez jakichkolwiek spin czy prowokacji. My przed tym meczem zebraliśmy się w około 70-80 osób i na kilka pierwszych minut spotkania weszliśmy na trybuny. Zarzucamy kilka okrzyków, a gdy kibice RKS-u weszli na trybunę, intonujemy „Zawsze i wszędzie”, do czego się przyłączają, po czym wspólnie skandujemy jeszcze „Piłka nożna dla kibiców”. Następnie wychodzimy, udajemy się do aut i jedziemy do Woli Krzysztoporskiej. Podróż trwała raptem 20 minut, na miejscu wchodzimy na wał ziemny stanowiący prowizoryczną trybunę i rozwieszamy na ogrodzeniu „Eskapadę”. Na tym meczu jesteśmy obecni w około 90 osób, w tym 1 Wisła Sandomierz (dzięki!). Kilka razy zaznaczamy swoją obecność, ale regularnego dopingu tego dnia nie było. Miejscowy klub dopingowało kilku dzieciaków – mieli dwie malowane sprajami flagi i odpalili kilka świec dymnych oraz petard. Taki mini-kibicowski koloryt rodem z ligi okręgowej. Po meczu przybijamy piątki z piłkarzami i spokojnie wracamy do Bełchatowa.









