Na daleki wyjazd do Elbląga, gdzie nie byliśmy od kilku lat, robimy solidną mobilizację i w drogę ruszamy w sile 3 autokarów, kilku busów i paru aut osobowych – łącznie 230 osób, w tym nasi zgodowicze i przyjaciele: Pelister Bitola 16, Wisła Sandomierz 15, Polonia Piotrków 9 oraz pojedyncze osoby z Hutnika i ŁKS-u. Podróż trochę się rozciągnęła i mimo dość krótkich postojów, nie udało nam się uniknąć spóźnienia, przez co pod stadion podjeżdżamy dopiero w 30 minucie meczu. Wejście na sektor na szczęście było sprawne i bezproblemowe. Pod koniec I połowy trochę dopingujemy, a w przerwie meczu szykujemy oprawę. Klatka na stadionie Olimpii jest dość pojemna i zostawiamy puste dwa skrajne sektory, a na pozostałych czterech szykujemy małe machajki – na przemian zielone i czarne. Do tego na płocie ląduje jak zwykle elegancko namalowany transparent, ze słowami naszej chyba najbardziej kultowej przyśpiewki, którą to śpiewaliśmy jako pierwsza ekipa w Polsce – „Jesteśmy tam, od wielu lat, zawsze tam gdzie nasza GieKSa gra!”. Przy okazji warto zaznaczyć, że nie są to puste słowa, tylko fakt – fanatykom GKS-u minęło już bowiem ponad 20 lat bez wyjazdowego zera!
Podczas prezentacji oprawy machajki idą w ruch, a do nich odpalamy sporo świec dymnych w barwach i rac, śpiewając przy tym wyżej wspomnianą pieśń, w wolniejszej wersji, której młodsze pokolenia mogą nawet nie pamiętać.
Po oprawie zostało już w zasadzie niewiele czasu, ale wieszamy na płocie niemal całe przywiezione przez nas oflagowanie: „Eskapada”, „GKS”, „Crazy Fans”, „Torfiorze & Čkembari” (debiut na tym meczu) oraz wizytówki grup i osiedli – „Stara Wiara”, „OSD”, „Bińków”, „Fanatycy z Centrum”, „POW”, „OPe”, „Brygada Kluki”, do tego jeszcze flagi naszych Braci „Wisła to my” i „Čkembari”, co łącznie dało imponującą ilość 13 płócien! Zawisły też dwa transparenty „Kamil, Piotrek tylko zwycięstwo” dla kibiców Hutnika oraz „Krzychu zdrowia!” dla naszego kolegi.
Najsłabszą stroną tego dnia był doping, który dostosował się do gry piłkarzy na murawie. Śpiewaliśmy cały czas, ale zaangażowanie wielu osób i głośność dalekie były od doskonałości.
Kibice Olimpii z młynem, który z perspektywy naszego sektora bardzo ciężko było ocenić i oprawą, podobnie jak nasza, złożoną ze świec i flag na kijach.
Po meczu część ekipy busowej GKS-u i Wisły rusza razem w stronę Kowna, kierując się na mecz reprezentacji, a reszta naszej eskapady udaje się w mozolną drogę powrotną do domu. Dziękujemy wszystkim naszym ziomalom i przyjaciołom za wsparcie tego dnia!
Foto: Los Misenas.









